Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
4. MIEJSCE NA II MPW
W dniu 26 maja 2012 roku, o godzinie 7.00 rano grupa uderzeniowa Posnanii Poznań w rugby w klasie: Masters, wyruszyła na długo oczekiwane II Mistrzostwa Polski Weteranów do Gdańska.

Pięciogodzinna podróż do grodu nad Motławą przebiegła w atmosferze pełnej napięcia. Opowieści średniowiecznych bardów były niczym wobec kwiecistych monologów porywających słuchaczy w przeszłość zmagań rugbowych. Co ciekawe jednak wraz z upływem czasu i ilością spożywanych napojów energetycznych, dzięki którym przecudnie wracała pamięć, zmieniały się nie tylko wyniki ale również przebieg samych spotkań, dosyć, iż przed przybyciem do stolicy Pomorza, to w zasadzie wszyscy wygrywali ze wszystkimi.

W końcu Pan Grzegorz (z tego miejsca serdecznie dziękujemy za pełną komfortu jazdę i bezpieczny powrót do domu) dowiózł Nas na Grunwaldzką – miejsce kolejnego (moralnego) sukcesu.
Powitaniom nie było końca więc po przebraniu się wylegli nasi Speedy Oldies na płytę boiska, przystępując do rozruchu. Jednakże gruntowna rozgrzewka, prowadzona pod czujnym okiem Trenera Krzysztofa Hebdy i Trenera Koordynatora, Kierownika i Opiekuna Jerzego Grochowalskiego, o mało co nie skończyła się katastrofą. Wyobraźcie sobie, jak emocje mogły wpłynąć na brak zdroworozsądkowego postrzegania rzeczywistości, skoro w euforii Trenerzy zarządzili …… bieganie w pasingu !!!!!! Na domiar złego, od Organizatorów otrzymaliśmy kolejną szokującą informację, iż czas spotkania, to……. 2 x 10 miniut !!!!! Czy wyobrażacie sobie chłód, który otulił nasze skołatane nerwami serca: DWA RAZY PO 10 MINUT !!!!! ??????



Łzy pojawiły się w oczach Trenerów i Kolegów Marcina Rybackiego i Wojciecha Przybyszewskiego, choć wiecie, że wytrzymałości ani też uporu Im nie brakuje, zaś Jarek Wiśniewski, któremu życie przebiegło przed oczami, zaczął wybierać numer telefonu do dzieci. Jedynie Bernard Wieczorek podkręcił wąs i po słowach: „Przestańcie się mazać” – ruszył dziarsko na plac gry.



W pierwszym spotkaniu przeciwnikiem Posnanii (której w znaczącym stopniu pomagali ochotnicy z Wrocławia: Tomek Knap, Darek Święs) było Ogniwo Sopot.





Wyszliśmy na mecz pełni skupienia i wiary w sukces bowiem Przeciwnik okazał się ….. równie zmotywowany, jak My. Różnica jednak była zasadnicza ale nie wieku i umiejętności dotyczyła. Chodziło mianowicie o to, że wyczucie, takt, postawa wzorowego gościa nie pozwalała na wygraną. Oczywiście nękaliśmy Ogniwo, zarówno szybkimi akcjami ofensywnymi w których prym wiódł Pan Barnard Wieczorek, jak i miażdżącymi wejściami młyna, siejącymi postrach i spustoszenie w szeregach przeciwnika. Postawiliśmy jednakże na styl i godność, bo przebiec 20 minut spotkania i zejść z boiska z podniesioną głową, to nie byle sztuka !! Przegrana zatem nie podziałała demobilizująco na drużynę Chyżych Dziadków, którzy z powagą podeszli do kolejnej próby sił przeciwko gospodarzom.

Mecz przeciwko Lechii Gdańsk nie należał do łatwych, bowiem staraliśmy się …… umożliwiać gdańskim Lwom swobodną grę w polu. Dodatkowym argumentem było pojawienie się na obiekcie Lechii, Trenera Grzegorza Kacały, który oceniał dyspozycję zawodników. Doskonała zatem taktyka opracowana przez Zespół szkoleniowy, przyniosła oczywiście upragniony efekt w postaci zdobyczy punktowych Gdańszczan. Zdarzały się oczywiście „niepoprawne” rajdy Przemka Gawrońskiego, który mimo rad bardziej doświadczonych Kolegów podejmował samopas walkę z trzema zawodnikami gdańskiego młyna jednocześnie, licząc (co spotykało się z aplauzem publiczności) na sukces, ale przyznać trzeba, że większość Drużyny karnie stosowała się do strategii opracowanej przez Trenerów.

Radości po skończonym meczu nie było końca. Wynik nie odzwierciedlał oczywiście dyspozycji drużyn niemniej drugi mecz i w sumie 40 min heroicznego wysiłku i pracy nad tym, by cieszyć mogli się z wyniku nasi przeciwnicy, kosztował Posnanię mnóstwo tak cennego zdrowia i sił.

Kolejne i ostatnie spotkanie z WFS Siedlce Veterans mogło znaleźć się z pewnością w annałach polskiego rugby. Posnania bowiem nękana kontuzjami i przetrzebiona kadrowo, zetrzeć się miała z Trutniami z Siedlec. Założenia Sztabu nie uległy jednak zmianie i mimo próśb i nalegań, Trener Hebda i Trener Koordynator, niczym ojciec najlepszy Grochowalski Jerzy, zadecydowali: "Walka, walką, charakter, upór i ambicje mamy lecz godność Wielkopolski górą: Trzeba pograć z WFC, bo to i Godny i Wymagający przeciwnik ale przed nami, o czym wielu zgoła mogło zapomnieć, trzecia połowa i gościnne występy. Zatem i pokazać się trzeba i pozostawić po sobie dobre wrażenie, a ponadto do Rodzin i Dzieci wrócić w zdrowiu należy.

Ze spuszczonymi oczami ale i z dumą i wiarą w nową myślą trenerską w głowach, Bohaterowie znad Warty i Odry ruszyli w szyku bitewnym przeciw Trutniom. No i i zaczęło się …….., jak zawsze - harde spojrzenie Bernarda Wieczorka zapowiadało PIEKŁO !!!!!



Widzieliśmy wylęknione oczy przeciwników, gdy pośród Nich jak rozjuszony tur przemykał Bernard, omiatając wzrokiem mijanych rywali. Jego wąs i przyprószona siwizną skroń zwiastowała nadciągające przeznaczenie. Mimo to, jak nakazywał dobry obyczaj i najnowsza myśl trenerska, w pierwszej połowie Trutniom oddaliśmy 10 punktów, by w II połowie dorzucić lekką ręką kolejne 14.

II Mistrzostwa Polski Weteranów w rugby potwierdziły zatem świetną formę naszych zawodników. Niedosyt sprawia oczywiście fakt, iż Drużyna Posnanii otarła się jedynie o strefę medalową jednak liczyć należy na kolejne dobre występy naszych Speedy Oldies. Praca wykonana na treningach przyniosła wyraźne, pozytywne rezultaty w postaci zgrania Zespołu. Kombinacyjna gra ręką i dosyć nieoczekiwane, by nie rzec, zaskakujące zagrywki, sprawiały radość nie tylko grającym ale również licznie zgromadzonej publiczności. Istotne jest także, to, iż w wielu rozmowach zawodnicy Swift Oldtimers podkreślali, iż są mentalnie przygotowywani do zajmowania czołowych lokat w turniejach klasy Masters w Polsce i Europie. Pozostaje nam tylko czekać na efekty Ich pracy i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Turniej zakończył się rozdaniem medali i trofeów. Nagrodę w kategorii: Najstarszy Zawodnik Mistrzostw otrzymał Bernard Wieczorek, któremu trofeum w symbolicznym geście szacunku wręczył Grzegorz Kacała.



Pomeczowe ablucje i myśl o oczekującym jadle i ambrozji dodała Wielkopolanom animuszu. Ogień rozpalił przygaszone oczy i żar wlał się w sponiewierane ofiarną walką ciała. Z dumą i w aureoli godności ruszyły zatem Chyże Dziadki w kierunku przygotowanej przez Organizatorów biesiady.







Już po godzinie dało się dostrzec zaskakującą metamorfozę w szeregach Mastersów, którzy rozkoszując się specjałami w postaci grillowanej kiełbasy i nie gardząc życiodajnymi elektrolitami, ruszyli do ofensywy. Doskonała organizacja w walce o jadło, skuteczne, huraganowe frontalne ataki na skład z napojami orzeźwiającymi, zasadzki na zaopatrzenie gospodarzy doprowadziło do tego, iż Chyże Dziadki stały się niekwestionowanymi liderami gdańskiej fiesty.

Po ulokowaniu się Hotelu Roko, znanego z niezwykłej architektury, położonego w przepięknym zagajniku na obrzeżach Gdańska, udali się BRISK GRANDFATHERS w hedonistycznych nastrojach na podbój miasta.

Po raz kolejny urokliwe uliczki stolicy Pomorza poraziły swoim powabem Chyżych Dziadków. Spacer nad Motławą, widok Żurawia oraz Sołdka (niektórzy z Kolegów z łezką w oku wspominali rzucane goździki na uroczystości wodowania), wplotły nutkę romantycznego rozrzewnienia w ugruntowany światopogląd poznańskich rygbystów. Radzi nie radzi, targani wybuchami płaczu, postanowili Old Boy’e zasiąść w znajdującej się nieopodal restauracji na ostatni tego dnia posiłek. Co prawda posiłek przeciągnął się nieco, a to za sprawą kosztowanej ryby, która była zacna, jak i suchot, które podstępnie dopadły Zawodników lecz powrót tramwajem pośród wracającej z imprez gdańskiej młodzieży był niezwykle ciekawym doświadczeniem.

Powrót stanowił esencję wyprawy. Zadowoleni ale i zmęczeni Old Boye w dosyć swobodnym szyku wysiadali z autokaru ruszając w kierunku swoich Rodzin i Bliskich, którzy tłumnie oczekiwali powrotu Bohaterów przed siedzibą Klubu.

Dziękujemy Wszystkim za udział w imprezie !!!


Udział w zawodach wzięli:

Jerzy Grochowalski
Bernard Wieczorek
Jarosław Wiśniewski
Krzysztof Hebda
Jędrzej Wierzchowski
Przemysław Gawroński
Zbyszek Ferensztajn
Piotr Minkin
Marcin Rybacki
Lech Woźniak
Wojciech Przybyszewski
Krzysztof Warchoł
Tomasz Trybus
Tomasz Knap
Dariusz Święs
Piotr Walczak






#1 | Pawelek dnia maj 29 2012 07:47:59
Dziękuje wszystkim uczestnikom wyprawy za miło spędzony czas. Gratuluję heroicznej i pełnej godności postawy podczas gry jak i na III połowie.
#2 | Polonia dnia maj 29 2012 16:48:34
Nic dodać , nic ująć-pięknie opisane. Również dziękuję za mecze i III połowę.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?