Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2017
II WINOGRADZKA PYRA

NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
POLSKA WYGRYWA


Emocje, walka i twarda wymiana ciosów. Polscy rugbiści pokonali w Gdańsku Niemców 22:13 (7:7) i zostali nowym liderem dywizji 1A. Tym samym Biało-Czerwoni wciąż mogą marzyć o grze w Pucharze Świata w 2015 roku.

Przed sobotnim meczem polscy rugbiści nie bali się mówić, że ich celem nadrzędnym jest awans do Pucharu Świata w 2015 roku. Jednocześnie zdawali sobie jednak sprawę, że aby osiągnąć ten cel muszą wygrać ze swoimi zachodnimi sąsiadami, którzy wydają się być głównym rywalem na drodze do wygrania rywalizacji w dywizji 1B.

Niemcy od pierwszych minut mocno zaatakowali, spychając Polaków na ich połowę. Biało-Czerwoni doskonale radzili sobie jednak w defensywie, skutecznie powstrzymując silny młyn rywali i świetnie radząc sobie z ich najsilniejszą bronią - maulem autowym.

Inicjatywa cały czas była jednak po stronie gości, którzy w końcu sfinalizowali swoje wysiłki na polu punktowym. Po kilku przegrupowaniach, pochodzący z Australii łącznik młyna Sean Armstrong znalazł lukę w obronie pomiędzy dwoma zawodnikami pierwszej linii młyna i wpadł na pole punktowe. Raynor Parkinson podwyższył z dość trudnej pozycji i było 7:0.

Chwilę później Niemcy mogli powiększyć prowadzenie, bo po złym ustawieniu w polskiej obronie zbudowali sobie przewagę na skrzydle. Ostatnie podanie Kierana Manawatu było jednak podaniem do przodu i przyłożenie nie zostało zaliczone.

Podopieczni Tomasza Putry zareagowali jednak bardzo prawidłowo. Chartier i Billaud dręczyli rywali wysokimi, zawieszonymi kopami, o które nasi silni środkowi walczyli potem w powietrzu, niejednokrotnie, odzyskując posiadanie. Na dziesięć minut przed przerwą Etienne Zyk dał sygnał do ataku, urywając się obrońcom po przegrupowaniu. Chwilę później doszło do serii potężnych wejść Bobryka, Zyka i Ławskiego, którzy metr po metrze zbliżali się do pola punktowego rywali. W kluczowym momencie Billaud dostrzegł błąd w ustawieniu Niemców i krzyknął do Łukasza Szostka, który na zamkniętej stronie znalazł Michała Krużyckiego. Potężny drugoliniowiec nie miał problemów z dotarciem do linii końcowej. Po chwili David Chartier w pięknym stylu podwyższył przyłożenie i doprowadził do remisu.

Polacy niesieni na fali dopingu i udanej akcji atakowali do ostatniej minuty pierwszej połowy, a tuż przed gwizdkiem prowadzenie mógł nam zapewnić Leandre Billaud. Nasz łącznik ataku minimalnie przestrzelił jednak próbę drop goala i sędzia przy wyniku 7:7 odgwizdał koniec pierwszej części gry.

W drugiej części spotkania czuć było rosnące na boisku emocje. Niemcy dwukrotnie wiązali maul autowy tuż pod polskim polem punktowym, ale Biało-Czerwoni również dwukrotnie zmuszali ich do błędu. W końcu impas przełamał David Chartier, wykorzystując rzut karny z dużej odległości i wyprowadzając nasz zespół na prowadzenie 10:7. Krótko potem mógł odpowiedzieć Raynor Parkinson, ale po raz drugi w tym meczu pomylił się przy próbie i wynik nie uległ zmianie.

Wkrótce potem Polacy popełnili jednak błąd w obronie, a Parkinson trzeciej próby nie zamierzał już zmarnować. Piłka poszybowała nad poprzeczką i znów wszystko zaczęło się od początku.

Niespełna minutę później linię defensywną gości przerwał Romuald Berthe. Pozbawiony wsparcia stracił jednak piłkę. Inicjatywa wciąż była jednak po naszej stronie. Nasi rugbiści coraz częściej znajdywali dziury w niemieckiej obronie i ci musieli uciekać się nieraz do nieczystych zagrań. Pe jednym z nich, David Chartier ponownie wykorzystał rzut karny i na kwadrans przed końcem było 13:10.

Niemcy rzucili się do ataku, ale zdenerowani niekorzystnym wynikiem popełniali coraz więcej błędów. Tymczasem Polacy byli precyzyjni i opanowani, kontrolując sytuację. Na sześć minut przed końcem David Chartier wykorzystał już trzeci karny z odległości powyżej 40 metrów i powiększył prowadzenie naszego zespołu.

W ostatnich minutach Polacy nie przestawali nacierać. Nasz maul autowy przeszedł niemal 25 metrów zanim został zatrzymany. Sędzia trzymał korzyść dla polskiego zespołu, co skrzętnie wykorzystał Leandre Billaud, kopiąc lekko za plecy obrony. Zabrakło centymetrów, by przechwycić piłkę, zgubioną przez Manawatu, ale sędzia powrócił do przywileju korzyści i Chartier stanął przed szansą na kolejne podwyższenie prowadzenia. Nasz kopacz się nie pomylił i było już 19:10.

Przed ostatnim gwizdkiem rzut karny wykorzystał jeszcze Raynor Parkinson i wydawało się, że nasi rywale wywalczą defensywny punkt bonusowy, ale ostatnie słowo należało do Davida Chartiera, który zakończył mecz z dorobkiem 17 "oczek", prowadząc nasz zespół do zwycięstwa 22:13. Biało-Czerwoni potwierdzili tym samym, że mają patent na rugbistów z Niemiec i pokazali, że jeśli chodzi o walkę o Puchar Świata 2015 nie rzucają słów na wiatr.

Polska - Niemcy 22:13 (7:7)


Polska: David Chartier 17, Michał Krużycki 5

Niemcy: Raynor Parkinson 8, Sean Armstrong 5

Polska: Eric Piorkowski (Grzegorz Janiec), Kamil Bobryk, Thomas Pretkowski (Jean Boutes), Michał Krużycki, Tomasz Hebda, Etienne Zyk, Stanisław Niedźwiecki (Maciej Brażuk), Kacper Ławski, Łukasz Szostek (Daniel Trybus), Leandre Billaud, Alexandre Beccuau, Romuald Berthe, Tomasz Stępień, Krzysztof Hotowski (Rafał Szrejber), David Chartier.

ŹRÓDŁO: RUGBY POLSKA





Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?